wtorek, 19 stycznia 2016

"Armada" Ernest Cline



Gdy gra wideo staje się rzeczywistością…


Chyba każdy z nas widział, grał albo choćby słyszał o grach komputerowych, w którym zmierzamy się z obcymi. Często pilotując jakiś fantastyczny statek bombardujemy przeciwnika, wkręcając się w klimat prawdziwego kosmosu. Taka właśnie jest „Armada” Ernest’a Cline’a. To typowa powieść science fiction, w której nie brakuje efektów specjalnych, walki z obcymi i trzymającej w napięciu akcji.

„Przyszłość czasem wydaje się straszna. Ale i tak się jej nie uniknie.”

Głównym bohaterem i narratorem powieści jest Zack Lightman, nastolatek, którego pasją i miłością są gry komputerowe. Całymi dniami grywa w swoją ulubioną strzelankę Armadę. Codziennie zasiada do symulatora myśliwca przychwytującego i rozpoczyna atak na obce istoty z kosmosu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak któregoś dnia ta gra komputerowa staje się realna. Przed jego szkołą ląduje taka właśnie maszyna, jak te z gier, i zabiera go na pokład, by potem dać mu do zrozumienia, że Ziemię czeka zagłada, a on może powstrzymać obcych. Jego marzenie się spełnia, w końcu może zrobić coś ważnego, coś naprawdę, jednak gdy opadają emocje, Zack zaczyna sobie uświadamiać, że to dzieje się naprawdę, że losy Ziemi zależą od najlepszych graczy w gry komputerowe, że obcy istnieją naprawdę i że to co myślał, że jest fikcją i kłamstwem dzieje się właśnie przed jego oczami.

„Zabijesz albo dasz się zabić. Podbijesz albo ciebie podbiją. Przetrwasz albo zginiesz.”

„Armada” to książka idealna dla fanów gier i filmów typu „Gwiezdne Wojny”. Niestety większość wspomnianych w książce tytułów w ogóle nie kojarzyłam, dlatego chyba nie mogłam się do końca wczuć w fabułę. Jestem pewna, że sympatycy obcych istot z kosmosu odnajdą się w niej stuprocentowo. Nie chcę przez to powiedzieć, że książka jest zła – jest naprawdę dobra. Pełno w niej żywej akcji, styl jest na wysokim poziomie. Język, choć momentami dla mnie niezrozumiały, jest w większości prosty. Książkę czyta się szybko. Jednak jeżeli ktoś nie przepada za kosmitami to może się nudzić i irytować czytaniem.

Ernest Cline bardzo dobrze skonstruował fabułę. Mamy pełno akacji, nieoczekiwanych zwrotów, niespodziewanych faktów. To tworzy barwny i wyrazisty obraz, taki jaki widział autor pisząc „Armadę”. Cline przenosi nas do świata, w którym przestrzeń kosmiczna staje się domem, a istoty obce rzeczywistością. Bohaterowie również są postaciami bardzo barwnymi, z charakterem. Każdy ma w sobie coś wyjątkowego, coś co go wyróżnia. Na pewno nie brakuje w książce emocji, które są na najwyższym poziomie i dosłownie „siedzą” w czytelniku czekając na uwolnienie. A przy każdej akcji możemy poczuć jak przepełniają nas najrozmaitsze uczucia.

„Dorosłem przekonany, że wbrew naszym aspiracjom my, ludzie, nadal jesteśmy tylko gromadą dwunożnych małp, podzieloną na przypadkowe plemiona, które nieustannie wojują ze sobą o ubożejące zasoby naturalne swojej zrujnowanej planety.”

Boję się, że „Armada” jest tylko dla fanów gatunku science fiction. Jestem tolerancyjnym czytelnikiem, jednak tak dużo typowych dla gatunku zwrotów, słów opisujących statki kosmiczne, filmy i gry o podobnej tematyce to dla mnie za wiele. Lubię „próbować” różne gatunki, ale tak typowe science fiction to chyba nie moja bajka. Uwielbiam fantasy, jednak książka nasycona kosmitami, zagładą ludzkości i grami komputerowymi nie zaspokaja mojego czytelniczego głodu. Czuję w pewnym sensie niedosyt i lekkie rozczarowanie. Sama w sobie „Armada” jest dobrą powieścią i godną polecenia, jednak niestety nie wszystkim czytelnikom. Polecam ją głównie osobom chcącym przeżyć przygodę w kosmosie, osobom, które uwielbiają gry wideo i wszystko, co związane z „Gwiezdnymi Wojnami”.


Autor: Ernest Cline
Tytuł oryginalny: Armada

Wydawnictwo Feeria 

Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 448
Kategoria: science fiction, fantasy 
Moja ocena: 7/10












Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria.
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/



13 komentarzy:

  1. Nie wiem czy odnalazłabym się w tej fabule. Nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam Gwiezdnych wojen i nie grywam w gry komputerowen jednak uwielbiam czytać o kosmosie i uwielbiam sci-fi! Myślę, że mimo wszystko Armada mogłaby mi się spodobać, więc mam nadzieję, ze wkrótce będę mogła to sprawdzić:>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że to chyba nie dla mnie. Wydaje mi się, że nie odnalazłabym w tej książce tego co lubię. Jednakże może kiedyś z ciekawości po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu, ale opis tej książki przypomina mi o filmie 'Rekin i Lava' xD
    Nie jestem wielką fanką gier komputerowych (jedyna gra, w ktorą się wkręciłam to był Minecraft), ani Gwizdnych Wojen, ale z checią przeczytałabym 'Armadę' :)
    be-my-dreamcatcher.blogspot.com
    Pozdrawiam, maleficent.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem, boje się, że mogłaby mi się nie spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten kosmos mnie kusi, dlatego niebawem chętnie sięgnę po tę książkę :) Pozdrawiam!
    ~Paulina
    http://ksiazkowezacisze.blogspot.co.uk/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie czytam ;) Dla mnie też chyba za dużo tych zwrotów związanych ze statkami kosmicznymi, grami itd.
    Czytam dalej i nie marudzę :D
    Pozdrawiam serdecznie:)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię takiej fabuły...

    z-ksiazka-w-reku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem niedobra :( Zaniedbałam Twojego bloga i dziś dopiero zauważyłam zmiany. Wybacz proszę ;) Co do samej książki, to mam ją w planach, ale kiedy moje plany się ziszczą ? Tego nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja akurat lubię gry komputerowe i "Gwiezdne wojny", więc powinno mi się spodobać. Nie mogę siebie określić jako fankę s-fi, ale jak jest dobrze skonstruowana historia to może akurat trafi w me gusta :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie oglądałam Gwiezdnych Wojen i nie gram w gry sc-fi jednak lubię takie filmy... A co do książki to nie jestem przekonana ze względu na to, że moja wyobraźnia nastawiła się raczej na fantasy i nie mam pojęcia czy odnalazłabym się w tej lekturze. Ko wie? Może kiedyś? Jednak jak na razie nie jestem przekonana...

    OdpowiedzUsuń
  13. Anitka o niej opowiadała! I nawet ma parę egzemplarzy do wygrania!
    Ja jednak na razie zajmę się "Player One", a dopiero potem sięgnę po "Armadę".
    Nadrabiam zaległości w komentowaniu, wiem xD
    Pozdrawiam ciepło,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń