piątek, 4 września 2015

"After. Bez siebie nie przetrwamy" Anna Todd

Autor: Anna Todd
Tytuł oryginalny: After Ever Happy
Seria After. Część Czwarta
Wydawnictwo Znak, Między Słowami
Data wydania: 24 sierpnia 2015
Liczba stron: 576
Kategoria: literatura młodzieżowa, new adult 

Moja ocena: 9/10


Zawsze jest nadzieja.


Seria „After” dobiegła końca. Ciągłe kłótnie, powroty, rozstania, a także uśmiechy i dołeczki w policzkach już się zakończyły. Historia Hessy zakończyła swój bieg. Każdy musi przyznać, że była to przeprawa przez pełen emocji i wzruszeń cykl. I chociaż ta część nie zostawia otwartej furtki do kolejnych, to ja skończyłam ją czytać z uśmiechem na twarzy i zamglonymi od łez oczami.

„To naprawdę ironia losu, że mężczyzna, który nienawidzi świata, jest przez niego tak kochany.”

„Rodzina Hardina” to skomplikowane pojęcie. W końcu on – chłopak pełen swoich demonów – dowiaduje się prawdy o swoje rodzinie. Czy po tym wszystkim jest w stanie sobie z nią poradzić? Czy ktoś byłby w stanie to wszystko znieść? Hardin posuwa się do rzeczy, których Tessa nie będzie w stanie mu wybaczyć. On myśli, że robi dobrze, ona traci siły. Czy odnajdą siebie? Czy zdołają pokonać swoje demony, które czyhają na nich na każdym kroku?

„Nie da się zrozumieć, jakie to szczęście móc spędzić życie z drugą połową swojej duszy, dopóki nie musi się spędzić życia bez niej.”

Tessa i Hardin po raz kolejny muszą stawić czoła swoim demonom. Tym razem ta walka będzie o wiele bardziej trudna. Na początku Hardin jest tym samym Hardinem dążącym do samodestrukcji. Zaślepia go gniew i nienawiść do całego świata, do samego siebie. Jedno wydarzenie otrząsa go i przywraca do stanu, w którym pragnie się naprawić, pragnie się zmienić. Ale czy nie jest na to już za późno? Związek Hardina i Tessy wchodzi na nowy poziom, ale czy zdoła się na nim utrzymać?

Czytając „After. Bez siebie nie przetrwamy” w głowie ciągle pojawiają się nowe pytania. Dążenie do ustalenia odpowiedzi powoduje, że nie możemy przestać czytać. Każdy chyba chce poznać zakończenie tej toksycznej miłości. Tak, o tej właśnie miłości mogłabym czytać w nieskończoność. Mimo powtórzeń, cykliczności powieść wciąga. Jak to możliwe? Przecież nikt nie chce czytać w kółko tego samego, a jednak przy „After” przepada. Przepada na długie godziny, choć ostatnia część ma tę wadę, że jest zdecydowanie za krótka.

Odebrałem solidną lekcję i nauczyłem się, że życie nie musi być bitwą. Czasami pada się ofiarą beznadziejnego rozdania, a czasem coś się spieprzy po drodze, ale zawsze jest nadzieja. Zawsze jest kolejny dzień, zawsze można naprawić to, co się spieprzyło, i wynagrodzić to ludziom, których się zraniło, i zawsze jest ktoś, kto nas kocha, nawet jeśli czujemy się całkowicie osamotnieni i po prostu dryfujemy w oczekiwaniu na następne rozczarowanie. Zawsze czeka na nas coś lepszego.”

„After” dojrzewa z każdym tomem. Cały cykl jest pełen emocji, emocji, które ciężko opisać. Chyba przy żadnej innej książce moich oczu nie opuściło tyle łez. Ostatni tom jest zdecydowanie po tym względem najlepszy. Płakałam razem z bohaterami, płakałam kiedy oni się śmiali. Po prostu totalna bomba emocjonalnych wzruszeń.

Zakończenie nie przypadło wszystkim do gusty. Jedni twierdzą, że przeskoki w czasie są niepotrzebne, inni że są za krótkie i pisane na siłę. Ale ja wiem, że bez tych przeskoków, każdy by czuł ogromny niedosyt i złość. Dzięki takiemu zakończeniu poznajemy, co dzieje się w dalekiej przyszłości Hessy, czy są razem, czy w końcu im się udało. I to chyba najbardziej wzruszający element całej serii. Takich rozstań i powrotów nie znajdziecie w żadnej książce.

Może i ta miłość jest banalna. Może i jest toksyczna. Może istnieje wiele tak podobnych powieści, jednak to „After” wyznaczył sobie znaczące miejsce w literaturze współczesnej, i ze względu na krytykę, i ze względu na pochwały. „After” jako powieść new adult przekonało niejednego czytelnika do tego właśnie gatunku. I ja sama się przyznaję, że to dzięki serii „After” pokochałam new adult, tak samo mocno, jak moją pierwszą miłość – fantasy.

„After” uważam za dobrą serię. Oczywiście ten cykl ma swoich zwolenników, ale również i przeciwników, i niestety jest to dość spora ilość. Poniekąd wiąże się to w dużej mierze z zespołem, który był inspiracją dla tego fanfiction. Często słyszę właśnie te słowa: „Nie będę czytać After bo to o 1D”. Ludzie lubią takie uprzedzenia, do innych, więc jeśli ktoś nie przeczytał choć jednej części „After” nie ma prawa jej krytykować.

„After. Bez siebie nie przetrwamy” jak i całą serię polecam każdemu czytelnikowi bez wyjątku. Tyle emocji nie znajdziecie w żadnych książkach, a ze względu na opasłe tomiska, spędzicie miłe chwile podczas czytania „After”. Cała seria liczy sobie prawie 3 tysiące stron, więc jest co czytać. Idealnie na zbliżającą się jesień.


Dziękuję Wydawnictwu Znak/Między Słowami za możliwość przeczytania całej serii „After”.


Link do After 1, After 2, After 3.


11 komentarzy:

  1. Mam pierwszy tom na półce, ale póki co jakoś nie ciągnie mnie do poznania tej serii. Mam inne plany czytelnicze ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. powinnam chyba w koncu siegnac po tom 1 tylko teraz go odszukac :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Doszłam do połowy drugiego tomu After, jednak nigdy nie udało mi się przeczytać go do końca, gdyż nie podobał mi się tak bardzo, jak pierwszy. Może kiedyś znowu dam szansę tej serii ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam pierwszego tomu, nie mogę się przekonać :(
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem wielką fanką After. Mam wszystkie tomy i dosłownie je pochłonęłam, chociaż muszę się przyznać, że tum 3 był zdecydowanie "za gruby" i po 1/3 książki się znudziłam. Gdyby 3 tom był krótszy, a 4 dłuższy byłoby idealnie. Ale nie w tym rzecz :P Zgadzam się z tym, co napisałaś. Mną także targały różnorodne emocje. Radość, smutek, żal, rozpacz i gniew ... Jednak jestem bardzo zadowolona z ostatniej części i również uważam, że jest to najlepsza część (jednakże tom 1 także plasuje się na szczycie). Nie sądziłam, że można stworzyć takie intrygujące, ale i inspirujące zakończenie. To jak postąpił Hardin, i jak dojrzałą kobietą stała się Tessa jest niewiarygodne. A pomysł z książką? Rewelacyjny! O mało co mi oczy z orbit nie wyskoczyły, że się tak wypowiem kolokwialnie. Przeskoki czasowe? Uważam, że pomysł trafiony w dziesiątkę. Bez nich nie byłoby wiadomo, jak się wszystko potoczy. Jestem zachwycona serią After i z jednej strony cieszę się, że szczęśliwe zakończenie spotkało Hessę, ale i żałuję, że to już koniec. Tym, którzy nie czytali tej serii - gorąco polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam wszystkie części tej serii i musze przyznać, że jestem zachwycona! Nurtują mnie tylko dwa pytania: Tessa i Hardin nie wzięli ślubu, prawda? I z kim ożenił się Landon? Możliwe, że w książce było to wszystko wyraźnie zaznaczone, ale przez tę burzę emocjonalną, towarzyszącą mi pod koniec książki, po prostu mi to umknęło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jedno pytanie chyba znam odpowiedz :) napisz do mnie na maila albo priv na fanpagu to z chęcią odpowiem, bo tutaj nie chcę zdradzać szczegółów fabuły :)

      Usuń
    2. W sumie to ja też bardzo chętnie poznałabym odpowiedź :) Do samego końca liczyłam, że Hardin podczas mowy świadka wypowie imię panny młodej, jednak nic takiego się nie wydarzyło :/

      Usuń
  8. A ja zupełnie nie mogę się do tej serii przekonać. Próbowałam przeczytać pierwszą część, ale nie dałam rady - jest zupełnie nie w moim stylu
    Blondie in Wonderland

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wpis !
    Zapraszam do mnie bloga po recenzję After

    http://modnaksiazka.blogspot.com/2015/09/dla-wszystkich-tych-ktorzy-kiedykolwiek.html

    OdpowiedzUsuń