poniedziałek, 22 czerwca 2015

"Collide" Gail McHugh

Autor: Gail McHugh
Tytuł oryginalny: Collide

Seria Collide. Część Pierwsza
Wydawnictwo Akurat
Data wydania: 17 czerwca 2015

Liczba stron: 368
Kategoria: romans, literatura współczesna, erotyk

Moja ocena: 10/10


„You and I collide”


Gdy tylko zobaczyłam tytuł książki i pobieżnie przeczytałam opis na myśl przyszła mi piosenka o tym samym tytule. Następnym moim krokiem było odsłuchanie piosenki „Collide” i dokładne przeczytanie opisu książki. Słowa piosenki idealnie wpasowują się w fabułę. Dlatego na tytuł recenzji postanowiłam wybrać mały fragment tekstu piosenki.

„Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi.”

Emily nie tylko musi się uporać z zakończeniem szkoły, ale również z czymś bardziej tragicznym. Umiera jej matka, z którą żyła bardzo blisko. Dziewczyna postanawia wyprowadzić się do Nowego Jorku, do swojego chłopaka. Chociaż nie zamieszkują razem, to Emily jest wdzięczna Dillonowi, że był przy niej w tych trudnych chwilach i jest z nią mimo wszystko. Jednak coś się w niej zmienia gdy poznaje piekielnie przystojnego Gavina. Łączy ich niewidzialna więź, którą oboje starają się zrozumieć. Emily zostaje rozdarta między miłością do swojego chłopaka, a nowym znajomym, który przyciąga ją samym spojrzeniem i pobudza w niej dotąd nieznane zmysły. Dillon się zmienia, ale czy Emily będzie w stanie to zauważyć? Czy będzie w stanie wybrać, do kogo należy jej serce?

„Był aktorem na scenie, ćwiczącym swoją rolę, a ona była jego publicznością.”

Bałam się. Szczerze się bałam jak sięgałam po tę książkę. Romanse to dziedzina, w której dopiero raczkuję, jednak „Collide” to nie jest typowy romans. Przejaw literatury współczesnej, jak i new adult jest tu bardzo widoczny. „Collide” to właśnie coś pomiędzy typowym new adult, a romansem. Coś czego brakuje ostatnio na rynku. Każdy odnajdzie się w tej fabule i mogę zagwarantować, że nie będziecie się nudzić.

Książka opowiada o losach trójki głównych bohaterów – Emily, Dillona i Gavina. Są to bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. Wyraziści, barwni i z charakterem. Postacie drugoplanowe pokochałam od razu. Nawet szybciej niż głównych bohaterów. Autorka znakomicie zazębiła wszystkie akcje, wszystkie postacie i wyszło coś co można nazwać „książką idealną”. Nie jest przesłodzona, nie jest to ckliwy romans, nie jest to powieść czysto psychologiczna. Mamy tu uczucia i emocje, które odczuwamy razem z bohaterami. Czytając „Collide” zatracamy się całkowicie w rozdarciu Emily, w uczuciach Gavina i przekrętach Dillona. Kontakt z rzeczywistością zostaje całkowicie zerwany.

Narracja występuje w trzeciej osobie. Znajdziemy elementy humoru, ale również momenty, w których uroni nam się łezka. Wszystko za sprawą emocji, które włożyła autorka do tej książki i zamknęła w niespełna 350 stronach. Zakończenie przygważdża czytelnika do muru i mimo dołączonego fragmentu drugiej części, nie zaspokaja naszej ciekawości. Fragment drugiej części przeczytałam pobieżnie, nie chciałam znać dalszych losów, bo wiem, że moje serce byłby bardziej złamane nie mogąc od razu przeczytać „Pulse”. Zakończenie „Collide” rozbija kompletnie. Chociaż możemy się domyślać takiego obrotu spraw, to autorka zadbała o to byśmy nie przewidzieli najmniejszych szczegółów, które rozrywają czytelnika na strzępy. Każdy czytelnik powinien związać się mniej lub bardziej emocjonalnie z książką. Ja jestem z tej grupy, która przeżywa każdą powieść, dlatego „Collide” na długo, jak nie na zawsze, zostanie w moim sercu i z wielką radością będę sięgała po nią kolejny i kolejny raz.

Szczerze polecam tę książkę. Zatracenie się, oderwanie od codziennych problemów i myśli gwarantowane! Spędzicie miło czas z naprawdę znakomitą lekturą. Niestety ta chwila przemija bardzo szybko, bo książkę się wręcz pochłania.


Dziękuję Wydawnictwu Akurat za egzemplarz recenzencki. Dziękuję za te wszystkie emocje, które uwolniły się we mnie podczas czytania!
 

12 komentarzy:

  1. Niestety nie przepadam za romansami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja recenzja na temat tej książki ukaże się jutro, ale muszę przyznać, że zakończenie, rzeczywiście mnie rozbiło, przez co nie mogę się doczekać drugiego tomu! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mi się podobała ta książka :) choć nie jest u mnie na pierwszym miejscu i tak pewnie kiedyś jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam romanse, a i "Collide" jest na liście must read, ale zaciekawiłaś mnie tą piosenką. Kto jest wykonawcą? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Howie Day :) Piosenka już starszawa ale bardzo ją lubię :D

      Usuń
  5. Bardzo chętnie zatracę się w tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam zamiar sięgnąć kiedyś po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi kompletnie nie podpasowała ta książka. Dawno nie spotkałam się z tak naiwną, niemyślącą, uległą bohaterką. Nie znoszę takich ludzi i takich historii.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam romanse i po prostu wiem, że muszę przeczytać tą książkę! Okładka taka piękna! <3

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam podobne historie :D Jeśli książki wzbudza takie emocje to musi być naprawdę dobra :) Chętnie po nią sięgnę w wolnym czasie.
    Bardzo dobra recenzja, będę wpadać częściej ;)
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń